czwartek, 19 lipca 2012

Ja- świadek miłosnej tragedii hi hi 


Wczoraj pod wieczór  poszłam z pieskiem na spacerek.
Po jakimś czasie zauważyłam pewnego Pana, który był (jakby to ładnie ująć?) lekko wcięty.
Owy Pan namiętnie stukał w pewien parapet na parterze, stuka, stuka i stuka.
Nareszcie!
Ktoś mu te okno otworzył.
Patrzę, a tu przez okno wygląda jakaś kobieta, która się pyta:
-Czego chcesz!
A Pan się odzywa:
-Kochasz mnie?
-Czego chcesz!?
-Kochasz mnie?
-Nie!
-A wpuścisz mnie do domu?
-Nie!

Kobieta okno zamknęła.
A biedny Pan pozostał sam pod oknem i nie mógł  już zobaczyć  oddalającej się sylwetki z psem :O


Koniec!

23 komentarze:

  1. bu...smutne..ale takie życie bywa..

    może jak przyjdzie trzeźwy, to pani z nim pogada..;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bywa;) Jeszcze będą mieć czas na rozmowę. Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, współczucia dla tego kolesia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłość i alkohol na długą metę z pewnością nie współgrają.


    Pozdrawiam
    Cleo-inspire

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak się załamał, że aż utopił swoje smutki w alkoholu? :D Oo mam nadzieję, że Państwo się pogodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też byłam świadkiem podobnej scenki, ale całość rozgrywała się na przystanku:) Miłość i alkohol wybuchowe połączenie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie lubię takich sytuacji, zawsze szkoda mi tych wciętych:D

    OdpowiedzUsuń
  8. hehehe i dobrze pijakom wstęp wzbroniony i już :P

    OdpowiedzUsuń
  9. o byłoby miło, no i oczywiście, że się zgadzam ! :) jesteś kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ha ha ha, no powiem Ci szczerze że tez bym nadsłuchała taką sytuacje tylko ciekawił mnie koniec tego wyznania ale jak zwykle klapa :)dzięki za komplement :)

    OdpowiedzUsuń
  11. to musiało byc ciekawe przeżycie:) Mi nigdy nic podobnego się nie przytrafiło

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*