piątek, 30 stycznia 2015

Buu brak czasu, mały remont bloga...



Witam;)
Wpadłam na chwilkę...
Przez ostatni miesiąc mam bardzo mało czasu..mam na dzieję ,że wszystko od lutego się zmieni
zatem hmm chciałam was tylko poinformować, że nastąpią małe wizualne zmiany na blogu, dzięki  http://www.thewolfpalace.blogspot.com/
Bardzo się cieszę, że ktoś tym się zajmie bo ja hmm jeśli chodzi o sprawy komputerowe jestem jak moi dziadkowie ;) 

Do tego w końcu znajdę czas na cykl poświęcony azjatyckim kosmetykom, które testowałam w ostatnimi czasie ;)! 


Do napisania ;D

wtorek, 27 stycznia 2015

Płyn micelarny od AA



Płyny micelarne to u mnie chleb powszechni. Naprawdę już wiele się ich na testowałam, a ten mógłby być jednym z lepszych, które miałam, gdyby nie pewna mała wada......



Opakowanie jest wygodne w użytkowaniu, szata graficzna adekwatna do jego nawilżających właściwości-biel i niebieski. 
Na buteleczce znajdziemy wszystkie potrzebne nam informację na temat stosowanego przez nas kosmetyku. 


Otwór, którym wydobywa się płyn micelarny dość duży (ale zazwyczaj butelki takie otwory mają), a jak wiemy płyn to woda.  Zapach delikatny i przyjemny. 


Płyn bardzo dobrze radzi sobie z zmywaniem, podkładu, różu itp. Nie pozostawia filmu, czy tłustej warstwy, a więc nie trzeba go ponownie zmywać. 


Jak płyn nadaję się na twarz tak to z moimi oczami się nie polubił wystarczyło lekkie dotknięcie wacikiem oczka mego, a ja już dostałam alergii. Oczka miałam zaczerwienione, łzawiły i kuły... 

Kosmetyk testowałam, dzięki  http://oceanic.com.pl/ ale na pewno już po niego nie sięgnę. 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Neutral, Antyperspirant roll - on


Neutral, Antyperspirant roll - on jest to produkt, który po raz pierwszy zobaczyłam ,dzięki portalowi  http://udziewczyn.pl/ wcześniej nawet nie wiedziałam ,że ta marka istnieję ;P  
Bardzo się cieszę z tego poznania bo to naprawdę przyjemny antyperspirant pod paszkę ;D 


Antyperspirant jest bezzapachowy, nie podrażnia skóry, nie klei się przez co bardzo fajnie się go używa. 
Idealny jest na co dzień bo przy większym wysiłku nie sprawdzi się  dobrze w ochronie przed poceniem.  


Nie zauważyłam minusów chociaż, gdzieś doczytałam, że ponoć skład (pierwszy) nie jest zbyt pochlebny-nie wiem bo składami się nie interesuję;P 


Ps. Jeśli macie ochotę na konkursy to zapraszam KLIK

czwartek, 22 stycznia 2015

Pokrzywka indyjska od tołpy-zbędny kosmetyk na półce...



Producent nas zapewnia, że mamy do czynienia z antycellulitowym eliksirem do ciała  niestety kosmetyk  nic, a nic w tej kwestii nie robi, krótko rzecz mówiąc moje ciało w ogóle tego eliksiru nie polubiło. 


Zaczęło się od tego, że dostałam felerną butelkę bo od samego początku dozownik nie działał, a więc musiałam odkręcić butelkę, aby nałożyć sobie ''eliksir''. Eliksir ma konsystencję wody, a więc za każdym razem ,gdy go stosowałam polałam się tu i tam buu... 


Woda ma zielonkawy kolor, zapach jest dosyć intensywny. 
Moja mama jak wchodziła po mnie do  łazienki tylko krzyczała-co tak tu śmierdzi!! No cóż zapach pokrzywy może nie każdemu przypaść do gustu ;) 


Jednak najgorszą rzeczą w tym wszystkim był fakt, że gdy zastosowałam ten eliksir na ciało cała się kleiłam fuj.


No cóż..., w moim przypadku ten kosmetyk kompletnie się u mnie nie sprawdził, a więc nie mam ochoty na więcej. 


Czy u was ta pokrzywka lepiej się spisała?

wtorek, 20 stycznia 2015

Luksusowy krem nawilżająco-ujędrniający od EVELINE. Czy aby na pewno luksusowy??



Luksusowy krem jak zapewnia producent nadaję się zarówno na ciało jak i na twarz jednakże ja, gdy mam do czynienia z takim kosmetykiem nigdy go nie stosuję na swoją buźkę bo zawsze mam jakieś obawy wobec tego. 

Czy krem luksusowo działa?

Na pewno bardzo dobrze nawilża skórę ciała, a dodatkowo pozostawia na niej delikatny nie wyczuwalny dla nas film, a więc jak go wyczuwam?  Rano następnego dnia po nasmarowaniu ciała kremem jest one gładkie i miękkie, a wieczorem, gdy idę pod prysznic i zaczynam się myć czuję jak za sprawą wody krem się uwydatnia na skórze bo jest ona w tym momencie śliska...


Oprócz bardzo dobrego i łagodnego nawilżania- nie podrażnia, nie zauważyłam innych działań tzn. krem nie ujędrnia ciała.

Krem również nie okazał się dla mnie wydajny  chociaż ma 200 ml starczył mi na kilka razy.  Wszystkie produkty do ciała, które znajdują się u mnie w okrągłym opakowaniu znikają błyskawiczne dlatego lepiej się u mnie sprawdzają pospolite butelki. 


Konsystencja jest kremowa świetnie rozprowadza się po skórze nie tworzy żadnych smug. Krem bardzo szybko się wchłania przez co nie musimy czekać godzinami na to aż się wchłonie w ciało. 
Krem jak widać na zdjęciach jest białego koloru. 


Niestety ale najgorszym minusem tego luksusowego kremu jest zapach. Nie potrafię go do niczego porównać ale nie należy do przyjemnych jak dla mnie śmierdzi-na szczęście szybko znika i nie pozostawia na ciele tego zapachu bo wtedy na pewno bym go nie używała. 


Produkt kosmetyczny przetestowałam ,dzięki portalowi  http://udziewczyn.pl/

niedziela, 18 stycznia 2015

Regenerujący peeling-masaż do ciała. Seria botanic czarna róża od tolpy.


Peeling peelingowi nie równy, a żeby na dobry trafić trzeba się czasem nieźle naszukać. 
Nie raz spotkałam się z peelingiem, którego drobinki były tak małe i znikome, że aż uwierzyć nie mogłam, że producent nazwał owy kosmetyk peelingiem- żel z drobinkami jak najbardziej ale peeling? 


Na szczęście mając w rękach peeling od tolpy  możemy być pewne, że mamy do czynienia z zdzierakiem, który zedrze z nas martwy naskórek.  Trzeba jednak dodać, że nie jest to peeling bardzo mocny tzn. nie boli przy używaniu bo aż tak mocno naskórka nie zdziera. 


Konsystencja zwarta  i oleista z wyczuwalnymi średnio dużymi drobinkami-te czarne to zapewne kawałki czarnej róży. Nabierając peeling na palce czuć  drobinki ale również i małą tłustość, która potem  zostaję na ciele tworząc lekki film. Kolor peelingu jest przezroczysty, a zapach bardzo przyjemny. 


Zapach unosi się na całą łazienkę ale na skórze pozostaję dosłownie kilka chwil po umyciu. 


Wydajność nie jest zachwycająca ale to nic nowego bo peelingi do wydajnych nie należą. 


Po zastosowaniu peelingu skóra jest gładka, miękka i odżywiona. Jak wspominałam wcześniej na ciele pozostaję lekki film nie jest on uciążliwy) przez co nie trzeba smarować się balsamem-opcja dla leniwych. 


Peeling jest delikatny, nie uczula, nie podrażnia, nie zauważyłam w nim minusów chyba, że cena. Zapłacimy za niego nie całe 37 zł. Szczerze powiedziawszy nie zachwycił mnie aż tak aby tyle za niego dać chociaż za naturalność się płaci :P


Peeling znajdziemy w okrągłym opakowaniu, którego szata graficzna jest dostosowana do produktu.  Na etykietkach znajdziemy szczegółowe informację.  
Peeling dodatkowo jest 'schowany' za sreberkiem, przez co nie umaże nam wieczka. 


sobota, 17 stycznia 2015

Moje pierwsze 3 GLOSSYBOX


Cześć :) Nie raz widziałam na blogach jak dziewczyny ukazują swe pudełeczka. JA nie subskrybuje oraz nie zamawiam ale, gdy dostałam wiadomość na e-mail, że kilka pudełek jest o połowę tańsze stwierdziłam co mi szkodzi i zamówiłam:) 



W sumie za 5 kosmetyków 30 zł to aż tak dużo nie jest:P


Z pudełek jestem nawet zadowolona ale nie sprawiły, że mam ochotę na więcej.


Może, gdyby pudełka posiadły jakiś kosmetyk, który nie jest dostępny u nas w Polsce był by one bardziej interesujące, a z tego co zauważyłam wszystkie można tu dostać. 


Ale nie będę ukrywać faktu, iż jak kiedyś również taka promocja nastanie to sobie znów pudełeczka zamówię:) 

piątek, 16 stycznia 2015

Emulsja z witaminą C od BANDI



Przebarwienia na twarzy towarzyszą mi od zawsze. Już od dziecka mam piegi, które wcale mi nie przeszkadzają ponieważ są bardzo delikatne prawie, że nie widoczne tylko w okresie letnim ich intensywność się nasila.  Mam również przebarwienia po trądziku ale to już raczej pozostały blizny oraz czerwone plamki....
Te cały czas usuwam kwasami ale nie mam nic przeciwko kremom, które mogą to likwidowanie lub przyśpieszyć.


Emulsja z witaminą C nie zlikwidowała czerwonych plamek, czy blizn (to było pewne to w końcu nie na blizny) ale dobrze zaczęła sobie radzić z przebarwieniami słonecznymi jak np moje piegi tzn nawet te mało widoczne zrobiły się jeszcze jaśniejsze. 


NA pewno też w jakiś sposób wyrównała mój kolory cery.  
To tyle jeśli chodzi o działanie bo jak na razie na jędrność, czy zmarszczki na twarzy nie mam co narzekać:)
Jedyny minus, który zauważyłam to lekkie przesuszenie po stosowaniu emulsji. 


Przesuszenie pojawiło się na policzkach tam ,gdzie znajdują się piegi myślę ,że to następstwo ich rozjaśniania. 


Krem stosowałam zarówno rano jak i wieczorem chociaż producent wspominał tylko o tym aby stosować go na noc. 
Starczył mi na półtora miesiąca kremowania twarzy, szyi i dekoltu. 


Emulsje znajdziemy w wygodnej butelce, która jest charakterystyczna dla marki BANDI bo nie ważne, czy krem do rąk ,czy balsam zawsze sa takie same butelki mniejsze, czy większe i z wygodną, a szczególności bardzo higieniczną pompką. 


Pomimo tego ,ze emulsje nie znajdziemy w otwartym opakowaniu to i tak widać ile nam jeszcze jej zostało ponieważ nasza pompka się podnosi co jest widziane w butelce Na zdjęciach jest akurat ukazana już prawie pusta butelka. 


Konsystencja jest lekka, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania, nie pozostawia filmu, ani lepkiej mazi przez co nadaję się do stosowania rano pod podkład. 
Zapach niezbyt piękny ale to normalne jeśli chodzi o kosmetyki z witaminą C nie pachną najlepiej. 


Produkt przetestowałam ,dzięki portalowi http://udziewczyn.pl/.