środa, 1 czerwca 2016

MASKA WITAMINOWA C + E - W POSTACI NASĄCZONEJ TKANINY - 23 ml. Było pięknie ale do czasu....



Jak wiecie do maseczek w płachcie nie trzeba mnie namawiać i gdybym tylko mogła to codziennie bym jakąś na twarzy miała ponieważ to one jak nikt inny przebijają wszystkie rodzaje maseczek  oraz nie jedne kosmetyki przeznaczone właśnie do pielęgnacji twarzy. 
Zatem, gdy portal http://udziewczyn.pl/ podarował mi jedną z takich maseczek byłam wniebowzięta:)!  Jednak na ochy i achy nie mogłam liczyć co nie zmienia faktu, że dla innych owa maseczka może sprawdzić się lepiej niż u mnie. Zresztą ja ostatnio mam coś strasznie wrażliwą skórę twarzy; dosłownie wszystko mnie podrażnia. 





Nasza tkaninowa biała maseczka schowana jest w srebrnej folii tak aby wszystkie składniki odżywcze nam nie uciekły, a wierzcie mi tkanina jest bardzo dobrze nasączona i nakładając maseczkę na twarz tyle mamy substancji aktywnych na dłoniach, że od razu wsmarowuje je w szyję i dekolt oraz dłonie bo aż szkoda to zmarnować. Zresztą po upływie 10/15 minut tkanina dalej jest mokra, a zatem spokojnie resztę można wsmarować w dekolt, szyję itd. 
Srebrne opakowanie znajdziemy w kwadratowym, kartonowym opakowaniu, gdzie kolory dominujące to biel i zieleń, a napisy mamy w kolorze czarnym.  
Oczywiście w prawym górnym rogu mamy zadowoloną piękna Panią, której cera aż promienieje pięknym i zdrowym blaskiem. 
Zarówno z przodu jak i z tyłu mamy opis maseczki, jej skład i sposób jak ją stosować i długo trzymać na skórze twarzy. 

Po dokładnym oczyszczeniu skóry na twarz nakładamy białą tkaninę i pozostawiamy na 15 minut. Następnie tkaninę ściągamy i cieszymy się efektami. 


Jeśli jesteście ciekawi zapachu to tu was rozczaruję bo nie jest on ani piękny ani brzydki tak od sobie po prostu jakiś zapach jest, który nie pozostaję w naszej pamięci na długo, a więc nawet nie ma co się nim przejmować. 


Co maseczka ma robić?
Jeśli znacie chodzić dwie lub trzy właściwości witaminy C i E to już jesteście w domu i macie pojęcie o tym, że maseczka ma rozjaśniać przebarwienia, nawilżać skórę twarzy, chronić przed wolnymi rodnikami itd. A nawet jeśli tego nie wiecie to wszystko na opakowaniu nam piszę; no bo przecież konsument nie będzie kupował kota w worku musi wiedzieć co i na co działa:) 


Jak zapewnia producent maseczka jest przeznaczona do każdego typu cery i tu bym się z tym wstrzymała jeśli macie cere bardzo wrażliwą to bym nie ryzykowała...chociaż żadnych większych urazów nie będzie; u mnie akurat ich nie było no ale po co zmuszać się do szczypania? 


Gdy nałożyłam na twarz tkaninę po około 5 minutach zaczęłam odczuwać delikatne szczypanie na twarzy nie było one mocne i nie uciążliwe ale jednak się pojawiło co świadczyło o tym, że jakiś składnik zaczął moją cerę podrażniać. Potrzymałam maseczkę do 10 minut i stwierdziłam, że jednak ją ściągnę bo szczypanie zaczęło się nasilać, a bałam się, że jak zdejmę biały płacht to moja buzia będzie czerwona jak burak. Na moje szczęście nic takiego się nie stało! Zaczerwienienie było znikome prawie, że nie zauważalne dla osoby postronnej, a więc nie wiem co mnie podrażniło w tej maseczce. Jakie efekty zauważyłam? No cóż nie licząc tych małych zaczerwienień to faktycznie skóra miała jednolity kolor i wyglądała na świeżą i zdrową, a co najważniejsze na nawilżoną. Zatem myślę, że warto ją spróbować aczkolwiek na własną odpowiedzialność bo może was podrażnić tak jak i mnie z tym, że nie zrobiła mi maseczka żadnego kuku. 


Zachęcam do odwiedzenia portalu bo aż roi się tam od świetnych konkursów;)! 
KLIKKLIKKLIK


19 komentarzy:

  1. Ciekawa maseczka, niby alantoina i pantenol powinny łagodzić, ale przez to, że dodali tam różnych pegów i cudów na kiju to i nawet te dwa składniki nie uratują składu. Jeśli ostatnio Cię wszystko podrażnia to polecam produkty z physiogelu - powinny załagodzić sytuację. Szkoda, że maseczka nie do końca dobrze działa, u mnie pewnie zachowałaby się podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do pełni szczęścia brakuje tylko, żeby nie podrażniała. Miałam raz lub dwa taką maseczkę i byłam całkiem zadowolona z jej działania. Już nie wiem jaka to była firma. Wprawdzie człowiek wygląda w niej dość koniecznie, ale czego się nie robi dla urody ;)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już miałam podrażniającą maseczkę z Tołpy. Nigdy więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję, że byłabym po niej czerwona jak burak :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz śliczne oczy! :D
    A co d maseczki... jak patrze na jej skład to omijałabym ją szerokim łukiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa jakby się sprawdziła u mnie. Ostatnio zostałam wielką fanką maseczek w płachcie a L'biotica to jedna z moich ulubionych firm kosmetycznych. :-) Trzeba sprawdzić. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za takimi maseczkami w płatkach.

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam maseczki, one mnie wyjątkowo relaksują :)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam i raczej nie wypróbuję bo ostatnio za płatami nie przepadam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że powoduje szczypanie podczas noszenia - nie lubię tego :((

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja skóra jest strasznie wrażliwa i wolałabym nie eksperymentować z taką maską :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj u mnie źle by się skończyło.. zbyt wrażliwą cerę mam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chętnie ją spróbuję, bo może akurat mnie nie podrażni ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę sie zalogowaćna tym portalu, widzę że tam co chwilę są konkursy w których warto wziąć udział

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojejku, czasami tak jest, że na początku przez pierwsze kilka sekund czuję szczypanie przy nowym kosmetyku ale później ustępuje i już się nie pojawia, gdyby się nasiliło byłabym przerażona. Fajnie, że mimo wszystko ta maseczka ma plusy i przyniosła pozytywny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  16. Też zaczęłam obserwować portal dziewcząt :)

    A co do maseczki w płachcie nigdy nie miałam z taką do czynienia, ale muszę to w końcu zmienić!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*