piątek, 17 czerwca 2016

Bielenda CC Color Control-efekt po 3 sekundach?



Wiecie o tym, że kremy CC i BB, które są u nas dostępne nie cierpię?  Jednakże zawsze od czasu do czasu skusze się na jakiś ponieważ mam dużą nadzieję na to, że w końcu na trafię na taki, który nie będzie bublem, a okaże się całkiem przyjemnym produktem. I takim właśnie jest Krem CC od bielendy, który zadowoli większość z was. Dlaczego? 


Jest totalnie biały! Aczkolwiek kolor naszego koloryzującego kremu zmienia się momentalnie  na twarzy, gdy to kolistymi ruchami go wmasowujemy; wtedy to malutkie drobinki, które krem zawiera pękają i zaczynają ujednolicać nasz kolor nadając cerze delikatne beżowe krycie, które u mnie jest minimalnie za ciemne ale dla niesprawnego oka nic się nie da zauważyć. Zatem nawet i ja blada Madzia mogę zastosować takie krem CC na co dzień, gdyby jednak....


Krem ładnie, optycznie i pięknie wyrównuje nasz koloryt cery, a więc wszystkie malutkie przebarwienia i zaczerwienienia są ładnie zakryte przez co nasza twarz wygląda na piękna i zdrową. Buzia jest zmatowiona, a zarazem i lekko rozświetlona przez co wydaję się pełna życia i energii. Niestety muszę się tutaj przyczepić do krycia:P Jest one zbyt delikatne, a zatem większe niedoskonałości na cerze nie zostaną ukryte, a więc fanki nieskazitelnej cery będą zawiedzione-tak jak ja. Aczkolwiek wydaję mi się, że jeszcze trochę pociągnę mą pielęgnacje likwidującą blizny i przebarwienia potrądzikowe i taki lekki, niezobowiązujący krem BB będzie i dla mnie dobry.  


Wrócę jeszcze do naszej konsystencji, która jest dość specyficzna. Krem jest koloru białego i naprawdę milutki i lekki w dotyku tyle, że czuć te maleńkie drobinki, które podczas wmasowywania powodują na naszej twarzy małe tarcie, a więc porównałabym je i do peelingu drobnoziarnistego. Granulki w końcu pękają aczkolwiek jest chwila, gdzie je po prostu trzemy i myślę, że trzeba pamiętać o tym aby mieć czystą i zadbaną skórę, aby takimi drobinkami nie pozdzierać martwego naskórka-oczywiście o ile takie peelingi na was działają:P 


Krem również bardzo fajnie nadaję się jako baza pod makijaż bo zauważyłam, że nakładając na niego swój codzienny krem BB lepiej się on tej skóry trzyma, a przede wszystkim i dłużej.  Krem nie zatyka skóry, nie przesusza jej oraz nie pogłębia strefy T. 
Niby posiada naturalny FILTR UV jak to wygląda to pojęcia nie mam. 


Jeśli chodzi o zapach to jest bardzo delikatny i nie drażniący nos. 
Krem CC znajdziemy w biało-różowej tubce, a tubka zaś znajduję się w prostokątnym kartonie, a więc jest bardzo dobrze zabezpieczona, bo i na kartonie znajdzie się folia. 
Bielenda jak zwykle nie żałuję nam tuszu i na kartonie znajdziemy wiele informacji na temat naszego kremu, a więc nie trzeba szukać jakiś informacji w internecie bo na opakowaniu wszystko jasne jest. 


Myślę, że szata graficzna jest bardzo przyjemna dla oka; taka bardzo dziewczęca i kobieca.


Podsumowując: krem CC spisał się nieźle jak wiadomo zawsze może być lepiej ale nie ma co narzekać. Dla osób nie mających dużych problemów z niedoskonałościami będzie w sam raz, a do tego jest to krem lekki, a więc idealny na zbliżające się lato. 
Plus za te barwiące kapsułki, które faktycznie dostosują się do karnacji o ile nie jesteśmy bardzo mocno opalone. 


A mi się udało taki spoko kremik CC przetestować, dzięki portalowi http://www.alejakobiet.pl/. Jeśli i wy macie ochotę na takie testy to zapraszam:) 


25 komentarzy:

  1. ja bym wziela bo "nie mocno opalone" mi pasuje bo jestem blada xD latem tak dziwnie chodzic :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za produktami sygnowanymi jako BB i CC, ale kto wie, może jakiś dobry produkt by mnie w końcu do niech przekonał? ;) Pozdrowionka cieplutkie :) Udanego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że dla mnie byłby za słaby ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedyś się na niego skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie pewnie te kapsułki nie dadzą żadnego efektu :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam go w zapasach, ale bardzo lubię ich BB do ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, ten krem wydaje się być świetny skoro zmienia kolor! ;))

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  8. Totalne nie dla nas :) U nas takie minimalne krycie nie wchodzi w grę :P

    OdpowiedzUsuń
  9. niestety, ale w moim przypadku jeszcze nigdy nie sprawdzil zaden bb/cc. nie sadze zeby teraz bylo inaczej

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ochotę coś takiego przetestować :3 Ogólnie z kremów BB lubię ten z Under Twenty, fajny jest i ma całkiem niezłe krycie ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś dla mnie. Nie mam blizn i mocnych przebarwień. Mnie wystarcza lekkie ujednolicenie kolorytu. Musze przetestować

    OdpowiedzUsuń
  12. Kusił mnie kiedyś.. ma dobre opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. myślę, że moglibyśmy się polubić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślałam nad zakupem,ale chyba póki co dam sobie spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nie ufam dostępnym w Polsce BB, CC i innym literkom z alfabetu...

    OdpowiedzUsuń
  16. Wygląda ciekawie, ale wolę swoje sprawdzone :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ostatnio trafiłam na totalny bubel, jeśli chodzi o krem BB z firmy Regina. Nigdy nie miałam problemów z Bielendą, więc może skuszę się na ich CC przy następnych zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie jakoś wszelkie bb nie kuszą, wolę albo "gołą" skórę, gdy ma lepszy czas, albo kryjący podkład, gdy chcę wyglądać lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakos nie przepadam za tymi kremami a jedyny ktory przypadl mi do gustu to BB od garniera :) nigdy nie mialam nic z bielendy ale zapowiada sie fajnie

    http://wooho11.blogspot.com/ - zapraszam :) jeśli Ci się spodoba zaobserwuj <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydaje mi się, że u mnie by się sprawdził. Pierwszy raz o nim słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. CC od nich miałam tylko do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe, myślę że by u mnie się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*