piątek, 25 kwietnia 2014

Zaczynamy zabawe w małego ogrodnika ;)






Przed świętami przyszła do mnie dość oryginalna paczuszka od http://www.kielkismaku.pl/
Dlaczego oryginalna? 
Ponieważ po raz pierwszy w życiu miałam możliwość-zabawienia się w małego ogrodnika, który sadzi nie kwiatki, a kiełki, które można zjeść.








Magdalena (czyli ja jak gdyby ktoś nie wiedział) dostałam do "zasadzenia" kiełki rzodkiewki ;)
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że aby wyrosły nam piękne kiełki nie potrzebujemy żadnej ziemi ani doniczki wystarczy "zwykły" worek :D

Ale zaraz, zaraz zacznijmy wszystko od początku....

Potrzebne nam są:
worek (zdjęcie u góry)
nasiona
miska
sitko




1. Wszystkie nasiona rzodkiewki   przesypujemy do miski.




2. Nasiona zalewamy letnią przegotowaną wcześniej wodą i pozostawiamy na całą noc. 




3. Następnego dnia rano zawartość miseczki przelewany na sitko i pozbywamy się wody, a zostawiamy sobie same małe nasionka, których jest bardzo dużo. 




Nasiona są koloru brązowego, a woda po całym nocnym moczeniu przybiera lekko żółtawo-brązowy kolor. Nasiona jak i sama woda pięknie pachną taką świeżą i cudowną soczystą rzodkiewką, której w sumie jeszcze nie mamy ;) Woda, która nam została nie musi spłynąć w zlewie ponieważ dzięki swym dobrym właściwościom idealnie nada się do podlania np naszych kwiatków. 




4. Kolejnie nasze nasiona rzodkiewki  przesypujemy do woreczka, wiążemy go sznureczkami i znów zamknięte nasionka moczymy przez worek. 




5. Przez kolejne dni powtarzamy tą czynność, czyli dwa lub 3 razy dziennie do miski z wodą wkładamy nasz woreczek moczymy go przez 1-2 minuty wyciągamy i zawieszamy nad zlewem aby woda mogła swobodnie z woreczka wykapać.

Po 2 czy 3 dniach nasze nasiona powinny zacząć kiełkować, a więc czekamy na efekty....
Zainteresowanych zapraszam na http://www.kielkismaku.pl/ aby móc dowiedzieć się czegoś więcej o kiełkach ich dobrych właściwościach, a jeśli jesteście zainteresowani zakupem to zapraszam na http://ogrodniczowiniarski.pl/ 

A już wkrótce pokaz mych kiełków...;D

18 komentarzy:

  1. Nie robiłam jeszcze czegoś takiego. :) Może się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niespotykany sposób sadzenia kiełków, chodzi mi o to moczenie

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam jeszcze o takim czymś. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O takim sadzeniu rzodkiewki nie słyszałam ale pochwal się później rezultatami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie jadłam :).Czekam za prezentację efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmm. Nasza Magda została ogrodnikiem. ^^
    No to i ja czekam na efekty. :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę ciekawa paczuszka, sama bym chciała pobawić się w ogrodnika!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. też muszę posadzić sobie kiełki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama bym się tak chętnie pobawiła :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze słyszę !!
    Bardzo jestem ciekawa co Ci tam wyrośnie i oczywiście Twojej degustacji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas w domu tylko ja jem kiełki...

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiełki bardzo lubię, więc może, może :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam kiełki, te rzodkiewki też. Muszę zasiać jakieś, tylko mam mało miejsca;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ze mnie ogrodnik niestety jest kiepski ;) życzę udanych plonów :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*