piątek, 8 czerwca 2012

Nie dawno w jednej z notek wypominałam o tym, że czytam książkę" Miliarderzy z przypadku: Bena'a Mezricha"a. Po przeczytaniu tej powieści mam mieszane uczucia ale nie są one związane do końca z tą książką tylko bardziej z jej głównym bohaterem, a jest tu mowa o rzekomym twórcy facebook'a ale zacznijmy od początku.
O czym ta książka jest?
W książce poznajemy studentów, którzy uczęszczają do elitarnej szkoły, i chcą się wykazać przed innymi  swoimi zdolnościami.  Z początku poznajemy Dwóch braci bliźniaków, którzy chcą założyć portal społecznościowy aby poznawać fajne dziewczyny, i tu zaczyna się ich problem ponieważ zarys portalu już mają ale brak im dobrego informatyka. NA szczęście na ich drodze pojawia się Mark Zuckerberg.
Czy spotkanie z Markiem  Zuckerbergiem  można było uznać za szczęście?
Z całą pewnością nie!.
Ponieważ ta osoba zapoznając się z ich pomysłem na stronę internetową trochę ją polepsza ale z wynikami nie dzieli się z braćmi tylko sam zakłada dobrze nam już znaną stronę internetową. Jednakże to nie udałoby się bez Jego przyjaciela, który ofiarował mu pieniądze na rozkręcenie strony tym samym stając się współzałożycielem facebook'a.
Co dzieję się dalej?
Facebook nabiera rozpędu z dnia na dzień jest co raz bardziej popularny, a co robi Mark Zuckerberg wyrzuca z firmy swojego najlepszego przyjaciela. Jednakże nie tylko tych troje zostało oszukanych prze tego na pierwszy rzut oka zwyczajnego chłopaka.
Dla kogo? 
Dla fanów Marka Zuckerberg'a, którzy są ślepo zapatrzeni w tą osobę.
I dla wszystkich ponieważ jest to bardzo ciekawa pozycja.
Coś ode mnie?
Muszę przyznać ,ze  Mark Zuckerberg całkowicie oddał się tej stornie internetowej ale po drodze nie zachował się zbyt honorowo w stosunku do innych pomagających mu w tym osób.
Ale czy w tych czasach nas to dziwi?


Teraz pozwolę przytoczyć sobie to co znajdziecie w książce oraz na stronach internetowych:P

Po lekturze Miliarderów z przypadku trudno patrzeć na założyciela Facebooka jak na miłego gościa, który chodzi w sandałach, na śniadanie jada płatki i jest wzorem wszelkich cnót. [...] Zuckerberg mimo wielu obietnic nie spotkał się osobiście z Mezrichem, aby przedstawić własną wersję wydarzeń. Ale nie próbował też zablokować prawnie wydania książki. Co więcej, na Facebooku bez problemów funkcjonuje strona „Accidental Billionaires", której z dnia na dzień przybywa fanów.
Karolina Szmytko, Max Guzowski, dziennik.pl 




8 komentarzy:

  1. hmm chyba się zastanowię czy jej nie przeczytać :)
    zapraszam do mnie .

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawa recenzja... z chęcią sięgnę po tę książkę:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Może się skuszę, bo brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak doszło do powstania FB. Książka musi być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. trzeba to chyba przeczytać, to w końcu kawał już naszej historii :)
    również obserwuję, dużo masz ciekawych dla mnie postów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tez o neij czytałam ..ale osobiscie nei wiem czy ja kupię....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*