piątek, 17 marca 2017

A-DERMA DERMALIBOUR+ KREM REGENERUJĄCY. Krem, który skradł moje serce :*



Z pewnością nie jestem tutaj sama jeśli chodzi o ogromną ilość przetestowanych prze zemnie kosmetyków do ciała, czy twarzy bo mając 23 lat myślę, że nie jedna kobieta w moim wieku nie widziała  tyle na oczy (chyba, że w drogerii na zakupach):P Moja mama, która jest po 40 twierdzi, że przez całe swoje życie tyle kosmetyków nie miała ile ja do tej pory ;D 
Aczkolwiek nie ma co ukrywać, że testując co jakiś czas coś nowego rzadko zdarza się, że kosmetyk wpadnie nam na tyle w pamięć po przez swoje działanie, że pomimo wielu innych, które czekają na swoją kolej aby móc je sprawdzić sięgamy po nie po raz kolejny z chęcią wiedząc, że w szafie jest milion innych ;)


  
Ja osobiście, dzięki internetowej drogerii syrenka poznałam tak znakomity krem do twarzy i ciała, ze osobiście chyba napiszę petycję aby wyprodukowali go w ilościach litrowych, a nie sprzedawali o pojemnościach 50 ml, czy 100 ml. Nie chodzi tutaj o to, że krem jest mało wydajny tylko jak dobrze i wielozadaniowy on jest.  Działa na skórę znakomicie, a zatem nie ważne jaki mamy problem on sobie z tym po prostu radzi. Krótko mówiąc jest to miłość od pierwszego zastosowania i jak na razie nie pozwolę sobie powiedzieć o A-DERMA DERMALIBOUR+ KREM REGENERUJĄCY złego słowa. 



Jakiś czas temu wpadła w me łapki przesyłka od drogerii syrenka, w której to właśnie w białym i nie pozornym kartonie oraz w nie pozornej białej, metalowej tubce znajduje się małe cudo. 

Cóż nie ma co ukrywać aczkolwiek białe opakowanie plus delikatna zieleń z domieszką czerni kojarzy mi się z typowym aptecznym lekiem, który nie ładnie pachnie i albo działa albo i nie lub działa ale szkodzi na coś innego jak to w życiu bywa nie ma nic łatwo i za darmo:P 

Do mojego regenerującego kremu dodatkowo dostałam dwa cukierasy krówki, a więc sobie pomyślałam ,czy to słodkie przekupienie ;D?? 


Nie będę ukrywać ale metalowe tubki w kremach bardzo lubię bo są one bardzo wygodne i praktyczne ja akurat tak sądzę tym bardziej, że nie jest to typowy metal ,czy stal nierdzewna, którą nie zegniemy. Tubkę bardzo łatwo się naciska, przyciska i wyciska z niej to co jest w środku, a tutaj jest to regenerujący krem, który ma delikatną kremową i lekką konsystencję chociaż z początku mogłaby wydawać się ciężka bo nie jest ona aż tak lekka ale  o dziwo pod makijaż także się nada z tym, że nie wykonamy tego makijażu po 5 minutach.  Smarując twarz kremem gdzie nie gdzie pozostaną białe ślady z tym, że dość szybko się one wchłoną i nie pozostawią tłustej, czy lepkiej warstwy na twarzy, czy jakiegoś uczucia ściągania, a tym bardziej nie dostaniemy żadnych podrażnień. Zapach kremu jest bardzo delikatny napisałabym, że subtelny taki delikatny, nie drażniący i powiedziałabym, że budzący zaufanie jak i sam krem. 


Od siebie polecam stosować jednak krem na wieczór i nie żałować go sobie ilością, a porządnie nakremować tą twarz szczególnie, gdy jest ona wrażliwa, podrażniona i z jakimiś niedoskonałościami ,a jak dobrze już o tym wiecie mam skórę mieszaną, która boryka się z pieczeniem, ściąganiem i wypryskami pojawiającymi się od czasu do czasu, które lubią pozostawiać po sobie ślady...

Związku z tym, że moja skóra skóra ostatnio przysparzała mi właśnie problemów z nadwrażliwością bałam się, że nie znajdę już nic tak regenerującego i łagodzącego, a przy tym pozwalającego mi na pozbycie się zaskórników, bąbli i innych niepożądanych gości! 


Dostałam A-DERMA DERMALIBOUR i stał się cud!  Cóż można wierzyć lub i nie aczkolwiek krem naprawdę działa już od pierwszego użycia, a później jest już tylko lepiej i lepiej:)

PO pierwsze moja skóra odzyskała wigor i blask. Podrażnienia? Aktualnie mogę o nich zapomnieć! Szczypanie, suchość, szorstkość, czy uczucie ściągania? A co to w ogóle jest:)??  
Bable? Wypryski? Cóż pojawiają się na twarzy aczkolwiek mniejsze i skutecznie, prawidłowo się goją, a o dziwo nie  stosuje nic konkretnego na cerę trądzikową. 


Nadchodzi wiosna, a wraz z nią przyszedł etap na częstszą depilację i o wrastające włoski nie jest trudno:( Kochane wieczorem smaruje, a na drugi dzień rano w ogóle zapominam ,że miałam jakiś problem szczególnie w okolicach bikini. 

Problem z łokciami?

Myślałam ,że odstanę fioła jak moja skóra zaczęła być czerwona i schodzić jak u węza kilka razy zastosowałam A-derme i proszę łokcie jak nowe. 

Podsumowując: jak dla mnie kosmetyk ideał bo z każdym moim problemem natychmiast sobie poradził dlatego też widzę go jako produkt rodzinny w dużej ilości:)! 


17 komentarzy:

  1. Ja też lubię metalowe tubki w kremach, są niezwykle wygodne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Stosuję go na ciało, bo na twarzy mnie zapychał a i tak z uporem maniaka próbuję pozbyć się trądziku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny, wielozadaniowy krem , będę go mieć na uwadze :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że tak wiele ma zalet. Ja go jeszcze nie miałam, ale chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak! Na rynku jest pełno kosmetyków i z pewnością znam ok. 2% :D :P Tego kremu też na oczy nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam skład i myśle, że mnie by niestety zapchał :( A szkoda, bo czytając recenzję miałam nadzieję, że znajdę dla siebie nowe cudo ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego kremu, ale Twoja recenzja przekonała mnie do wypróbowania go :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo super :) Mało jest świetnych kosmetyków, które stają się hitami w naszej kosmetyczce. Ten jest super. Pozdrawiam weekendowo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że działa na zaskórniki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy krem. Lubię takie uniwersalne produkty.

    OdpowiedzUsuń
  11. coś dla mnie, moja mama też ma mniej kosmetyków ode mnie

    OdpowiedzUsuń
  12. Same zalety ale na twarz to trochę boję się go użyć bo szybko takie próby nowych kosmetyków kończą się zapchaniem :/

    OdpowiedzUsuń
  13. nie miałam go, ale skoro ma tyle zalet to czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam i mam :D Jestem z niego zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy, dobrze że o nim wiem, w razie czego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*