czwartek, 29 czerwca 2017

Oczyszczająca maseczka do twarzy z neem - Himalaya




Przedwczoraj było o łagodnej aczkolwiek skutecznej oczyszczającej piance do twarzy, a dzisiaj na ostrzał pójdzie maseczka do twarzy z serii, w której przeważa taki składnik jak neeem z tym, że tutaj mamy skuteczność aczkolwiek nie do końca łagodność;P 

Zresztą jak może jeszcze pamiętacie zgłosiłam się do akcji mania maseczkowania TUTAJ :* 



Z pewnością muszę tutaj zaznaczyć, że maseczka do twarzy HIMALAYA to jedna z lepszych masek oczyszczających, którą jakąkolwiek w życiu miałam ,a zatem polecam osobom bardzo wymagającym i mocno z zanieczyszczoną cerą, czy osobom, które zmagają się z uporczywymi zaskórnikami bo efekty są niesamowite! Z tym, że ja jako posiadaczka cery mieszanej, a jednocześnie i wrażliwej okazało się ,że maska podziałała świetnie ale nie potrzebuje stosować ją często tj raz na półtora tygodnia mi wystarcza bo przy częstym stosowaniu raczej bym przesadziła...W efekcie mogłabym pogorszyć stan cery niż jej po prostu pomóc :)


Być może jest to zasługa konsystencji??

Maska jest koloru ciemnej zieleni, a po nałożeniu na twarz przypomina troszkę zieloną glinkę i tak też zasycha, a zatem czuć delikatnie ściąganie na twarzy jak to bywa przy glince oraz w trakcie spłukiwania maski potrzeba nam dużej ilości wody aby maskę dokładnie spłukać.

Na zdjęciu tego nie widać jak i ja nie zauważyłam tego gołym okiem mmm być może  źle  się przyglądałam :P?? Maseczka ma maleńkie złuszczające drobinki, które pracują, gdy maskę spłukujemy, a zatem przy okazji robimy i peeling! 

To chyba ta czynność sprawia, że po spłukaniu maseczki moja cera jest delikatnie podrażniona i czerwona, w nie których miejscach włażnie przez te maleńkie drobinki ,których po prostu jest pełno i nie jeden peeling może tego tej masce pozazdrościć. 



Oczywiście jak zawsze i  za każdym razem maseczkę nakładam na oczyszczoną i s tonizowaną skórę twarzy okrężnymi ruchami po czym pozostawiam na 15 minut. 


Efekty??

Dawno ale to naprawdę już od długiego czasu nie miałam tak dogłębnie oczyszczonej skóry twarzy z wszelakich zanieczyszczeń jak i zaskórników chociaż z nimi nie mam większego problemu to nie pomyślałabym ,że mogę mieć ich jeszcze mniej na nosie, czy brodzie ;) Jestem zwolenniczką mikrodemabrazji ale hmm mając taka maseczkę spokojnie mogę ją odłożyć na dłuższy czas ;* 

Skóra jest matowa, wygładzona, a praca gruczołów pięknie się reguluje. Gołym okiem widać czystość skóry jak i dogłębne oczyszczanie, czy też właśnie  ujednolicenie kolorytu i zadbanie o antybakteryjne działanie składników maseczki.


Maseczka mieści się w tubce ,a zatem przy regularnym stosowaniu wystarczy na wiele razy, a że u mnie nakłam ją rzadko bo więcej nie potrzebuje bo działa znakomicie, a przy częstym stosowaniu u mnie delikatnie podrażniała sądzę, ze wystarczy mi na bardzoooo długi okres czasu :) 

Mam znajomą, która strasznie boryka się z problem zaskórników otwartych, a zatem wpadłam na pomysł iż Jej maseczkę na próbę wypożyczę i zobaczymy jak to się sprawuje przy bardziej problematycznej cerze niż moja bo nie będę ukrywać ale w tym roku moja buzia stała się bardzo ładna cerą:) 



Zapach naprawdę jest delikatny prawie, że nie wyczuwalny ,a więc nawet osoby, które nie przepadają za kosmetykami  ziołowymi z powodu zapachu tutaj nie muszą się o to zamartwiać. 

30 komentarzy:

  1. Do twarzy Ci :D mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się świetnie :) Muszę po nią sięgnąć, ostatnio moja skóra nie chce ze mną współpracować :) Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy to jest kosmetyk dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako osoba wymagająca bardzo dobrego oczyszczania będę mieć tą maskę na uwadze. Dziękuje za polecenie :)

    P.S. Śliczne masz oczy <3

    OdpowiedzUsuń
  5. O w końcu jakaś dobra maseczka w tubce :) Muszę się jej bliżej przyjrzeć w sklepie

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię markę Himalaya, mam również recenzje jednej z maseczek na swoim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli do suchej cery zdecydowanie odpada :P

    OdpowiedzUsuń
  8. No to w takim razie muszę zapisać maseczkę na swoją listę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może jej kolor nie jest zbyt sexy ale chętnie przekonam sie o jej działaniu na sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie w niej wyglądasz :D

    Pozdrawiam i życzę cudownego dnia :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  11. Wczoraj kupiłam sobie inne produkty do oczyszczania twarzy, ale jeżeli się nie sprawdzą, to wiem, co powinnam wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie lubię stosować maseczek. Raz się nacięłam i dostałam tak silnego uczulenia, że nigdy więcej nie zamierzam stosować tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ją i też byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś czuję, że blogosfera będzie teraz zasypana recenzjami produktów tej marki :D

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawa ta maseczka, bardzo ładna buźka i mega rzęsy!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam jej jeszcze nigdy, ale coraz bardziej kuszą mnie produkty tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawa jestem czy to moje zapachy? ;) Lubię takie ziołowe.
    Nigdy takiej nie używałam. Wygląda bardzo fajnie.
    Pozdrawiam weekendowo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię Himalaya, ale maseczki jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajna! Chętnie byśmy ją wypróbowały! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja zawsze używam żelatyny z wodą ;) zaskórniki usuwa świetnie

    OdpowiedzUsuń
  21. mam ją chyba w saszetce, muszę w końcu przetestować

    OdpowiedzUsuń
  22. Powiem szczerze, że byłabym bardziej skłonna sięgnąć po glinkę zieloną niż tą maseczkę - glinka przynajmniej nie ma w składzie donorów formaldehydu :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajna :) miałam ją :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kolor na pierwszym zdjęciu przypomina... gówno. ;-; Dalej nie jest źle, skuteczność najważniejsza. Może kupię, dobra by mi sie przydała.

    OdpowiedzUsuń
  25. Na maseczkę się nie skuszę ale napisz jakiej odżywki używasz do rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troszeczkęoszukałąm i altem skusiłam sięna 1:1

      Usuń
  26. Chciałam wypróbować tę maskę oraz piankę z Himalayi o której również pisałaś, ale u mnie w Rossmannie ich nigdzie nie ma, a drogerii w Hebe u mnie w mieście nie ma ani jednej :/ (naprawdę, sprawdzałam bezpośrednio na stronie internetowej Hebe, straszna wiocha u mnie :<) Zazdroszczę poprawy cery, ja mam nadczynność tarczycy i przez to m.in. skłonność do grudek i zaskórników właśnie, a pozbyć się tego dziadostwa strasznie ciężko >.<

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w wolnej chwili do siebie... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*