sobota, 3 czerwca 2017

SKIN79 Fresh Garden Mask Aloe HIT :*




Nic tak człowieka nie relaksuje jak chwila dla siebie; czasami wystarczy 20 minut aby odzyskać  wigor oraz silę, a przy okazji i zadbać o naszą cerę:) 

Ostatnimi czasy namiętnie maskowałam się maseczkami LOMI LOMI aż nadszedł kres, w którym postanowiłam wypróbować inne Koreańskie maseczki do twarzy by sprawdzić, czy są lepsze od ich tańszych koleżanek. 


W zielonej saszetce od której bije aż aloesowa moc znajduję się bawełniany, biały płat, który ma za zadanie zdziałać same cuda na naszej skórze twarzy. A jakie to są cuda?? Zaraz się przekonamy :P

Zauważyłam, że w okresie letnim dużo osób decyduje się na kosmetyki zawierające właśnie aloes, który świetnie nawilża i wygładza cerę jak i koi wszelakie podrażnienia, czy to po słoneczne, czy alergiczne, czy też depilacyjne, a nawet i te potrądzikowe! :) Dlaczego? Być może dlatego, że jest to składnik, który nikomu sam w sobie krzywdy nie zrobi.



Robiąc wieczorny demakijaż skóry twarzy delikatnie się przeraziłam ponieważ zauważyłam, że na mojej cerze pojawiło się kilka stanów zapalnych...zaczęłam je leczyć środkami punktowymi aby zapobiec ich powiększeniu aczkolwiek zauważyłam ,że miało to dość średni efekt bo stan zapalny się delikatnie pogłębiał...na nic złuszczanie,,,Nagle robiąc male porządki kosmetyczne przypomniałam sobie, że zamówiłam kilka maseczek od skin79, a że wśród nich znalazła się maska aloesowa stwierdziłam ,że to własnie nadszedł ten moment aby ją zastosować i sprawdzić jej działanie! 

A zatem na doskonale oczyszczoną skórę nałożyłam biały bawełniany płat na  twarz i pozostawiłam na 20 minut.

Po otwarciu saszetki nie wypływa nam wiele środka, w którym ''moczyła'' się nasza bawełniana maska aczkolwiek jest na tyle nasączona, że wszystkie potrzebne jej składniki aktywne świetnie i bez problemu wchłaniają się naszą skórę i mamy pewność, że nic nie będzie kapało nam z twarzy...


Po nałożeniu maski nie odczuwamy całkowicie nic; być może delikatny chłód, gdy to maska styka się z ciepłą skórą. 
Po nałożeniu maski można leżeć i się relaksować ewentualnie wrócić do innych czynności. 

Po 20 minutach maskę z twarzy zdejmuję i nie wierzę własnym oczom w to co widzę ;)! 

Moje czerwone stany zapalne stały się mniej żywo czerwone, a ich wielkość widocznie zmniejszona tak jakby bąble się skurczyły:D 

Nie tylko stany zapalne straciły na intensywności ale i cała moja cera odzyskała jednolity kolor.   Maseczka świetnie ukoiła skórę przez co wyglądała ona na bardziej zdrowa, promienną, a przede wszystkim była jednolicie ubarwiona. Dodatkowo gładka, nawilżona i odżywiona i to w zaledwie w 20 minut; nie jeden krem stosowany przez klika dni, tygodni nie daje takich efektów! Krótko mówiąc moja skóra po prostu wypiła wszelakie składniki aktywne, które znajdowały się w maseczce. Jak dla mnie aktualnie maseczkowy HIT i z pewnością jeszcze nie raz ją zakupię.



Zapach? Bardzo delikatny wręcz naturalny:) 

Uwielbiacie maseczki??
Zapraszam do świetnej akcji mani maseczkowania więcej informacji TUTAJ 

19 komentarzy:

  1. Nie miałam okazji jeszcze bliżej zapoznać się z tą marką.
    Maska jak najbardziej na plus.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z rezerwą podchodzę do produktów z aloesem, bo mam uczulenie na tę substancję.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie niestety skin79 nie działa, coś moja skóra nie lubi tej marki :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam przyjemności stosować masek w płachcie :( Jakoś ta moda mnie dotąd omijała, ale z chęcią bym wypróbowała. Bo widzę, że zachwalasz, tak jak większość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię aloes w kosmetykach i także produkty Skin79 :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawa sprawa. może teraz przed weselem warto wypróbować taką maseczkę. :D
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się bardzo obiecująco :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawi mnie ta maska, lubię aloes w kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W płacie różne maski mam, czekają na użycie, ale tej nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety niektóre kosmetyki aloesowe mnie uczulają, więc raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie korzystałam :) Aloes ma jednak niesamowite właściwości :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam aloes, nie dziwię się, że ta maska okazała się taka świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Twój opis brzmi zachęcająco ;D Póki co okazuje się, ze mam spory zapas maseczek, ale będę miała na uwadze Twoją w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam aloesowe kosmetyki więc muszę wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię aloes w kosmetykach, maseczki jeszcze nigdy nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja z tych maseczek miałam tylko tą ze ślimakiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmmm, nie próbowałam jeszcze nigdy koreańskich kosmetyków. Może następna jaką wypróbuję będzie ta aloesowa.. podoba mi się :)

    Ja póki co dzisiaj u siebie na blogu napisałam recenzje maseczki z mlekiem łosia. Próbowałaś może? Szukam kogoś kto by ta maskę próbował, bo jestem ciekawa opinii innych, ale jak na razie chyba tylko ja miałam ją na twarzy, hehehe ;)

    Podaje Ci link do mojego posta, jakby ci się chciało zajrzeć to zapraszam: http://ekstrarady.blogspot.com/2017/06/maseczka-z-mlekiem-osia-moja-opinia.html
    Jeśli linki w komentarzach sa niedozwolone to wybacz, nie chciałam spamować ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mega przydatna rzecz dla wrażliwej skóry dzięki ! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*