sobota, 18 listopada 2017

Maski, maseczki od skin 79, a zatem co zmaseczkowałam na twarzy na przełomie października i listopada. Aloes, miód, glinki itd


Kochane na skin polska często znajdziecie świetne rabaty i promocje, a więc tak naprawdę dostęp do Koreańskich kosmetyków nie jest już tak trudny jak kiedyś i ich cena jest bardziej przystępna dla naszej  polskiej kieszeni  aczkolwiek z biegiem lat również da się zauważyć, że nie wszystkie Azjatyckie kosmetyki są aż tak wspaniałe tzn. jak w każdej marce, serii itd znajdą się perełki i zwyklaczki. Swój zestaw masek zakupiłam w promocji i w pakietach, a zatem maski z serii Jeju jelly mask były pakowane po 4 sztuki, a maski Hawaiian po dwie sztuki.  Związku z czym każdą maseczkę na twarzy miałam przynajmniej dwa razy.



Zacznę od serii maseczek z glinką ponieważ jak sądzę nie ważne, czy zakupimy maskę z różową glinką, czy tą drugą wersję mniej łagodną bo jak wiemy różowa glinka jest bardzo łagodna to efekt na skórze będzie zawsze taki sam. 


Taki sam tzn jaki??
Oczywiście, że genialny i już w tym miejscu maski polecam osobą z silnym łojotokiem twarzy, zmagającym się z silnie błyszczącą cerę, które nie mogą sobie z nią w żaden sposób poradzić. 


Maseczki z serii Hawaiian  Mud delikatnie się różnią od maseczek w płachcie, które do tej pory znacie ponieważ nie są one z płatu hydrożelowego, czy bawełnianego i o dziwo mamy je rozłożone na dwie części, a zatem rozrywając saszetkę na górze wydobywamy ze środka dwie części "twarzy" górną tj. czoło, nos oraz skronie i część policzków, a dolna część zakrywa nam brodę i dolną część lica oraz część nad ustami, a więc mamy pewność, że maska będzie pasować do każdej twarzy bo np przy mojej lekko okrągłej-kwadratowej jeszcze nadmiar maski był, a więc spokojnie mogłam mieć ją dłuższą i bardziej okrągłą aczkolwiek nic już nie poradzę z moim dużym nosem :P 



Dodatkowo maseczka tak jakby jest nie tylko zabezpieczona metalową saszetką, która jest także dość duża jeśli chodzi o wielkość ale i jest włożona pomiędzy dwie folie, które dbają o to aby substancje zawarte w masce nie znalazły się na saszetce tylko dosłownie były na płacie maseczkowym. Jak to bywa przy maskach bawełnianych nie ważne, którą  stroną maskę nałożymy na buzię tak tutaj zdecydowanie widać, którą stroną maskę nakładamy na skórę twarzy tą tak jakby bardziej lepką i bardziej np różową. 


Po nałożeniu maski na skórę mam wrażenie jakby maska nagle stałą się moją drugą skórą ponieważ tak mocno ona przylega i mając ją na twarzy troszeczkę czułam się jak po jakimś zabiegu chirurgicznym bo skojarzyłam siebie jakbym miała jakieś bandaże na twarzy :D  W sumie to nie jestem pewna do końca z czego jest zrobiona ta maska i jakoś nie potrafię tego nigdzie wyczytać ale w sumie to nie jest aż takie ważne ;) 


A zatem czas na moją mordkę :P No nawet napuchnięty mam ryjek w tej maseczce ;D 


Zdziałania obydwóch masek jestem bardzo zadowolona bo jak już wspomniałam świetnie regulują sebum i po raz pierwszy w życiu moja skóra stała się aż tak matowa!  Już przy pierwszej aplikacji maski i zdjęciu ją po 30 minutach nasza skóra twarzy jest tak jakby sucha...tzn zero błyszczenia tak jakby wszelaki łojotok został wyciągnięty przez maskę. Skóra jest nie tylko wygładzona i mega matowa ale także i oczyszczona oraz zdecydowanie ma ujednolicony koloryt, a stany zapalne wydają się załagodzone. 


Przy drugiej aplikacji maski na buzię w tym samym tygodniu efekt gładkiej, wybielonej i zmatowionej skóry był taki sam, a stany zapalne jeszcze bardziej wygojone oraz pory mniej widocznie; oczyszczone i zmniejszone.  Niestety także przy tej drugiej aplikacji zauważyłam, że moja skóra jest tak jakby delikatnie przesuszona tj za bardzo chyba maska wchłonęła to moje sebum, a że większych problemów z błyszczeniem nie mam to po protu okazało się to za dużą ingerencją na skórę. 


Podsumowując oby dwie maski działają bez zarzutów i z całym sercem je polecam aczkolwiek trzeba je dozować odpowiednio do swojej cery aczkolwiek posiadaczki cery tłustej sadzę, że powinny wpisać sobie którąś maskę na listę must have bo działają bez zarzutów. Jedynie co to obawiałabym się jak zareaguje po nich skóra bardzo przesuszona i wrażliwa. 


Teraz przejdziemy do tych maseczek mniej inwazyjnych, a dokładnie to do takich regenerujących, nawilżających,  a przede wszystkim łagodnych, 


Niestety jeśli chodzi o tą serię masek to troszkę się zawiodłam.


Jak dla mnie tak naprawdę wszystkie działają tak samo, a zatem nie ważne, który wariant wybierzemy one od siebie wcale znacząco się nie różnią ewentualnie troszeczkę zapachem.


Z pewnością owe maseczki nadają się właśnie po wszelakich zabiegach kosmetycznych ja np zastosowałam je po kwasach bo naprawie świetnie łagodzą podrażnioną skórę, a gdy ta zaczyna się złuszczać po kilku dniach ładnie ją nawilżają i regenerują. 



Myślę, że taka maseczka w płachcie to świetna alternatywa dla masek algowych:P 


Z pewnością maseczki można pochwalić za ładne i gustowne szaty graficzne, która są bardzo przejrzyste i czytelne.



Niestety jak już wspominałam działanie masek jest dokładnie takie same, a więc nie ważna jaką kupimy możemy spodziewać się tego samego. 


Skóra będzie nawilżona, zregenerowana, a wszelakie stany zapalne ukojone. 


Maski z serii Jeju jelly mask znajdziemy teraz w bardzo niskiej cenie bo koszt to 5 zł, a więc nie jakaś wygórowana cena aczkolwiek związku z tym, że je miałam to nawet już tyle za nie bym nie dała bo tak naprawdę mogę je porównać do masek dostępnych w HEBE z lomi lomi ;P  Chyba, że nagle będą za 3 zł to wtedy zmienię zdanie ;D 


13 komentarzy:

  1. uwielbiam maski każdego rodzaju! koniecznie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, te maseczki jeju jelly jakoś najlepszych opinii nie mają;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie wyróżniają się niczym szczególnym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu ale jakoś nie kręcą mnie te maseczki w płatach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam żadnej z tych maseczek i chyba muszę to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiem co wrzucę do koszyka przy kolejnych zakupach :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja najbardziej lubię maseczki w płachcie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajna alternatywa dla dostępnych u nas maseczek!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że w moim mieście nie ma Hebe :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Możesz polecić nam maseczki, które nadają się właśnie na złuszczoną skórę twarzy po kwasach czy też działaniu atredermu? Chodzi o to, że np. żel aloesowy i maseczka z tym żelem strasznie piecze a nawilżenie buzi jest dość słabe i mam uczucie ściągniętej skóry. Te pierwsze maseczki z postu kupiłaś w necie tak? Możesz coś podobnego polecić na zmatowienie cery dostępne w naszych drogeriach i w miarę tanie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zatem tak kochane po kwasach nie ma co ukrywać najlepsze są algi i szczerze to z apisa, czy z bielendy te bardziej dostępne w szelskich hurtowniach kosmetycznych znajdziecie i w fajnej cenie ;) Fajan cena i działanie. Są także maski, które typowo kładzie się na które twarzy po kwasach ja mam w salonie z clareny aczkolwiek również znajdziecie fajne po kwasach wcześniej z wymienionych prze ze mnie marek. U mnie osobiście aloes na twarzy się nie spisuję...
      Coż na zmatowienie i nasza drogeria??
      Maski z perfect w słoiczku z glinką wyszły są super, a przy okazji i mały peeling. MAski węglowe także się sprawdzą.
      Maska oczyszczająca babci Agafii także jest super

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*