piątek, 17 listopada 2017

Tydzień z życia próbki :P?? PART 1 :)


Cześć kochani! Zapewne nie raz zostaliście obsypani tysiącoma próbkami kosmetycznymi różnych marek i mnie to spotyka z większym lub mniejszym zaangażowaniem. Po spotkaniu blogerskim w  Rybniku miałam tyle próbek, że nie wiedziałam, gdzie się z nimi podziać i troszkę mnie one irytowały bo zastanawiałam się nad tym na co mi one?? Jeśli i tak po próbce mini mini jakoś nadzwyczajnie nie poznam kosmetyku aczkolwiek pewnego poranka postanowiłam wykorzystać wszystkie próbki i raz na zawsze się ich pozbyć!!! Tydzień z życia próbki?? Oj nie szczerze to wszystkie mini saszetki męczyłam prawie, że miesiąc :D Podsumowując jak przyjdzie kiedyś kryzys (oby nie) to na próbkach przeżyje ;) 
I tak nawiasem mówiąc jak byłam do wszelakich próbek kosmetycznych sceptycznie nastawiona tak po kilu dniach stwierdziłam, że są one bardzo pomocne ;) 



Jako kobieta, która ostatnio zmagała się z nadmiernym wypadaniem włosów postanowiłam jako pierwsze przetestować wszelakie maseczki i szampony właśnie dostosowane do słabych i wypadających włosów, a zatem tak na pierwszy odstrzał próbkowych testów  poszły mini i większe mini próbki szamponu i maski z serii Basil Element, czyli kosmetyki zawierające między innymi ekstrakt z bazylii i jedwabiu. 

Wszystko na początku wydawało się idealne:) Piękne i przyjemny bazyliowy zapach wiem, wiem dla nie których nie będzie on przyjemny ja znów bardzo go lubię ;)
Szampon o lekkiej i żelowej konsystencji, który świetnie pienił się pod wpływem wody i jego mała buteleczka naprawdę wystarczyła na długi czas, aż w końcu miałam tego dość bo nie do końca  się u mnie sprawdził zresztą jak i sama maska :(  Maska była koloru białego również o delikatnej i bardziej rzadkiej konsystencji. 


I tak pewnego poranka zadowolona z życia Magda myję włosy, gdzie w trakcie wyczuwa iż szampon wzmacniający  przy spłukiwaniu już delikatnie wygładza powierzchnie włosa ale prawdziwy cud jedwabistego dotyku powstaje po nałożeniu maski poczekaniu aż dobrze się wchłonie i zmyciu jej z włosów. 

Magda zadowolona siedzi szykuje się do pracy i widzi, ze włosy jakieś oklapłe i dziwne....mmm może jeszcze mokre?? Nie po prostu mam tłusty łeb :P

Niestety czas na powtórkę mycia głowy nie pozwolił na to i wybrałam się do pracy tłumacząc sobie, że jestem przeziębiona itd i mnie się wszystko wydaje. Niestety następnego dnia to samo i kolejnego:( Okazało się, że ten duet działał na mnie nie prawidłowo, a dokładnie to maska nie ważne, czy dałam ją tylko na końce czy też od środka moje włosy był po niej straszne oklapłe i wyglądały jakbym nie myła je co najmniej przez kilka dni. Później zaczęłam samą maskę dodatkowo zmywać szampon ale również efekt oklapniętych i przetłuszczonych włosów się pojawił. 


Tak naprawdę do tej pory nie wiem co u mnie ze składników się nie spisało być może ten cały jedwab....:( 
Bo tak naprawdę wszelakie ziołowe szampony, czy maski na moich włosach działają najlepiej, a tu taka niespodzianka. 



W próbkach także znalazłam kilka saszetek szamponu MARION  i tutaj muszę stwierdzić iż nie ważne z jakim szamponem mam do czynienia, czy nawilżającym, czy do włosów wypadających zawsze w trakcie mysia sam szampon odżywia i nawilża hmm, a być może bardziej wygładza włosy przez co nie muszę ich specjalnie rozczesywać...Nie ważne jaki szampon z MARIONA zawsze dobrze się sprawdza i w sumie jak dla mnie chyba wszystkie działają podobnie. 


Kilka dni temu zachwalałam olejek do demakijażu RESIBO  i jak byłam z niego bardzo zadowolona i z wielką przyjemnością ponowiłam bym z nim spotkanie to niestety wszystkie naturalne kremy nie do kończ się u mnie sprawdziły:( Jedne ściągały skórę, a drugie delikatnie uczulały, a zatem jak widzicie nie wszystkie naturalne składniki podpasują do naszej cery.  Zatem jak w ciemno wszelakie produkty oczyszczające RESIBO bym kupiła tak na kremy nie do końca bym się skusiła. 


Aczkolwiek wszelakie kremy do twarzy z VIS PLANTIS bardzo mi przypadły do gustu nawilżający jak i ten przeciwzmarszczkowy ponieważ ładnie pachniały, miały delikatny i przyjemny zapach oraz postawiały na twarzy taką delikatną nawilżającą mgiełkę.  Zresztą ostatnio zachwycałam się balsamem nawilżających z tej serii i sądzę, że może być to grupa kosmetyków, które trafią na moją ulubioną listę ;) 


http://www.equilibra.pl/ miałam chusteczki do demakijażu , a więc  jak za nimi nie przepadam to tak te w szybkim oczyszczeniu skóry twarzy pomogą nam chociaż są średnio nasączone produktem myjącym ale z buzią dają radę niestety jeśli chodzi o demakijaż oka to z mocnymi kosmetykami nie dają radę. 

Ich Aloes ściągał moją skórę, a więc odpada bo nie trawię tego uczucia aczkolwiek aloesowy szampon świetnie się spisywał, a zatem z przyjemnością przetestowałabym cale opakowanie bo po dwóch myciach wydawało mi się, że są one duże bardziej gładkie i nawilżone i to bez zastosowania odżywki. 


Wszelakie magnesiki z podręcznymi notesikami ślicznie prezentują się na mojej lodówce, dzięki uprzejmości pinkiprzypinki, a więc ważne i krótkie notki mam w zasięgu ręki :*


Jestem także w trakcie testowania pasty do zębów BLANX  i jak po kilku próbeczkach miałam wrażenie, że pasta nie różni się wcale dużo od innych to tak w trakcie połowy pełnowartościowej mm tubki twierdzę iż to jedna z lepszych past aczkolwiek o niej napiszę już wkrótce....


Na razie to tyle mam nadzieję, że was nie zanudziłam:)
Zastanawiam się nad tym, czy nie częściej robić takie próbkowe testowanie ;D 

Jak wy podchodzicie do kosmetycznych próbek ?? 

16 komentarzy:

  1. Ja czasami próbki zostawiam na wyjazdy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ja mam straszne problemy z używaniem próbek, nie mogę się nigdy jakoś specjalnie do tego zabrać :D Ale za to na wyjazdy są bardzo fajne (o ile jakiś kosmetyk nie spowoduje np jakiegoś uczulenia :P ).

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbki najczęściej zabieram na wyjazdy by nie pakować pełnowymiarowych opakowań kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam całą masę próbek, które czekają na zużycie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami taka niepozorna próbka może mam wiele powiedzieć o kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jak mam dwie próbki szampon i odżywka: na saszetce jest napisane co do czego więc czytam szampon biorę ze sobą do mycia a odżywkę zostawiam koło ręcznika bo jak wytrę ręcznikiem włosy to wtedy nakładam następny etap pielęgnacyjny:)
    Próbki mogą być uciążliwe przy otwieraniu czasem bywa to męczące. Jednak uważam że nie ma nic bardziej wygodnego na wyjazd od takiej próbki: małe, wszędzie wciśniesz, a po użyciu wywalasz i nie transportujesz bez sensu;)
    Nadmiar próbek no cóż....
    Co do bubli to współczuję jednak lepiej trafić na próbkę niż produkt cały:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co, do próbek podchodzę z lekkim dystansem, chociaż nie raz zostałam pozytywnie zaskoczona. Z drugiej strony nikt mnie takimi próbkami nie zasypuje, więc nie mam doświadczenia;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy jeszcze nie miałam tego szamponu ani odżywki. Bardzo ciekawy duet :)
    Koniecznie chciałabym spróbować czy to coś dla mnie :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mini produkty są ok, z próbkami mam większy kłopot, zazwyczaj oddaję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio spakowałam wszystkie swoje próbki do kosmetyczki i zostawiłam ją u chłopaka, bo tam chętniej z nich korzystam i dzięki temu je w końcu zużyję :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy pomysł na wpis. U mnie próbki też leżą nieużywane i nie mam pojęcia kiedy po nie sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja takie saszetkowe próbki przeważane rozdaję, nie przepadam za nimi. Jedynie takie jak by mini produkty sobie zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem ciekawa tych próbek od resibo :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam próbki, teraz już prawie nie mam ich w ogóle, tak wszystko testuje :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie próbki ciążyły dopóki nie odkryłam, że są idealne na wyjazdy. Z próbkami jest ten problem, że trudno o te, których nam potrzeba- jako osoba ze skłonnością do alergii np. kremy powinnam testować przed zakupem, a łatwo o próbki produktów, których nie planujemy kupić. I chyba stąd problem z próbkami. Możliwe, że byłoby lepiej i dla klienta i dla producenta, gdyby dystrybucja dbała o to, żeby próbki były jednak bardziej dostępne gdy klient faktycznie ich szuka. Niestety niewiele firm ma działy marketingu skłonne wysłać klientowi próbkę gdy chce sprawdzić czy dany produkt mu nie zaszkodzi tuż przed zakupem pełnowymiarowego opakowania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*