sobota, 15 października 2016

PLACO PLACENTA AMPUŁKI NA POROST WŁOSÓW 12*10ML


Przyszła jesień, a wraz z nią sezon na jesienne wypadanie włosów:( Jak możecie jeszcze pamiętać był czas, w którym strasznie włosy mi wypadały, miałam prześwity i leczyłam ten problem z dermatologiem, a zatem teraz, gdy mój włos leci z głowy bardziej niż zazwyczaj od razu dostaję zawał bo nie mam ochoty na prześwity! Dlatego też mając w szafce zestaw ampułek z placenty postanowiłam je jak najszybciej wykorzystać aby swoje włosy odratować. Czy się udało? 

Zacznę od tego, że ampułek jest naprawdę mało bo tylko 12 sztuk, a zatem przez pierwsze 5 dni stosowałam je codziennie wieczorem nakładając na suchą skórę głowy całą ampułkę. Następnie robiłam już to co drugi i trzeci dzień. Efekty? Pierwsze efekty zauważyłam tak naprawdę na 7 ampułce, a zatem jedno opakowanie do całej kuracji to jest za mało aby być zadowolonym z efektów aczkolwiek na tyle one się rozkręcają, że warto zakupić drugie opakowanie ewentualnie od razu robiąc pierwsze zakupy od razu brać dwa opakowania. 



Ampułki znajdziemy w brązowym szkle i niestety strasznie ciężko jest tą górną warstwę urwać aby móc cieszyć się zawartością ampułki. Szkło jest naprawdę mocne i nie raz delikatnie drasnęłam  sobie skórę na szczęście bez większych ran aczkolwiek mogli by sprawić aby miejsce, w którym ampułkę łamiemy było bardziej wygodniejsze i lżejsze w łamaniu:)  

Ampułki znajdziemy w prostokątnym dużym, kartonowym opakowaniu, który z tyłu powinien mieć szereg informacji u mnie niestety nie ma ich w języku polskim bo sprzedający na allegro o to się nie postarał :D 

Aczkolwiek krótko mówiąc ampułki maja pobudzić wzrost cebulek, sprawić, że włosy nie będą kruche i łamliwe, a pozostaną gładkie lśniące, a wypadanie ich się zmniejszy. 

Jak to wygląda w praktyce?


Po złamaniu górnego zabezpieczenia z ampułki na skórę głowy wlewamy wodnistą ciesz, która jest bardzo chłodna, a jej zapach troszkę ziołowy aczkolwiek  nie przeszkadza mi to i tak naprawdę nie czuję go nawet na swych włosach.

Efekty?

Tak jak wspominałam, gdzieś przy 7 ampułce mogłam śmiało stwierdzić, że włosy tak jakby stały się bardziej mocniejsze przy cebulkach, a zatem ilość ich wypadania minimalnie się zmniejszyła. Włosy stały się bardziej gładkie i lśniące i mniej podatne na uszkodzenia mechaniczne. 

Objętości nie zauważyłam:D


Podsumowując: nie są to złe ampułki aczkolwiek polecam stosować je często i gęsto aby zauważyć efekty i aby być z nich zadowolonym potrzeba jednak dwóch opakowań bo, gdy zaczynamy widzieć efekty opakowanie się kończy i buch koniec...

20 komentarzy:

  1. kurcze kiedyś mnie korciła ta placenta ale potem stwierdziłam że są równe opinie na netach i szkoda mi na nią kasy;p

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się twój blog ! pozdrawiam :D

    www.casperfashion.com zapraszam do komentowania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam kiedyś jakieś ampułki z placentą ale z tego co pamiętam to nie zauważyłam zbyt dużej różnicy. Obecnie stosuję tabletki z Hairvity i jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzą :)

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś mnie take ampulki nie kuszą...

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne te ampułki, już samo wzmocnienie cebulek po n7 ampułce mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Stosowałam te ampułki i byłam bardzo zadowolona z efektów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. moja mama jej uzywala bo przez problemy z tarczyca ma tez problemy z wypadaniem wlosow. niestety u mojej mamusi sie nic sprawdzily te placenty...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka opakowań pewnie byłoby trzeba...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele dobrego o nich słyszałam i nawet przymierzałam się do zakupu. Opakowanie troszkę takie... hmmm... kojarzy mi się z PRL-em ;) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie, że Ci się udało z tymi ampułkami. Na szczęście ja nie mam takich problemów. Mam nadzieję, że poradzisz sobie z tym problemem i nie będzie do Ciebie powracał.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze jak widzę słowo placenta czy fetus to się zaczynam śmiać (wygoogluj sobie 50 fetus in da womb - parodia jednego utworu, zrozumiesz czemu te słowa mnie rozśmieszają). Osobiście jakoś nie- chyba wolę już wydzieliny od ślimaka.

    OdpowiedzUsuń
  12. szkoda, że nie miałaś drugiego opakowania, coś czuję, że mógłby to być hit ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. często i gęsto - czyli produkt dla zdeterminowanych i wytrwałych... myślę że większość osób po jednym opakowaniu decyduje czy warto czy nie zamiast patrzeć z nadzieją na kolejne opakowanie tego samego produktu

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie efekty jej stosowania były znakomite :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*