piątek, 26 stycznia 2018

MALIBU MIRACLE MASK JAFRA



Od kiedy nastała era maseczek w płachcie rzadko kiedy sięgam po inne maseczki do twarzy ponieważ nie ukrywam iż cenie sobie wygodę maseczek w płacie aczkolwiek, gdy mam możliwość przetestowania i sprawdzenia innych nowości dotyczących pielęgnacji skóry twarzy śmiało się za to zabieram, a tym bardziej jeśli dany kosmetyk nadaje się do cery mieszanej i wrażliwej.  



Dzisiejszym gościem mojego wpisu będzie MALIBU MIRACLE MASK JAFRA , a zatem maseczka oczyszczająca i nawilżająca do skóry twarzy, którą stosuję przeszło od grudnia co widać po paznokciach kiedy to zdjęcia robiłam przed użytkowaniem :P 

Po przetestowaniu maski stwierdzam iż nada się ona do każdego typu cery ponieważ zarówno osoby zmagające się z trądzikiem jak i osoby z cera mieszaną, czy po prostu lekko zanieczyszczoną będę z jej efektów bardzo zadowolone jak i te osoby, które narzekają na szorstkość i brak nawilżenia cery.

Gdy po raz pierwszy ujrzałam opakowanie maseczki byłam pewna, że jest to po prostu krem do twarzy w białym standardowym słoiczku o pojemności 50 ml.  Cały słoiczek jest utrzymany w kolorze bieli nie znajdziemy tutaj żadnych kolorowych napisów czy też obrazków, a prostą i klasyczną szatę graficzną, która nie ma co ukrywać zawsze prezentuje się profesjonalnie. Na opakowaniu znajdziemy krótką notkę na temat maseczki aczkolwiek nie ukrywam iż polecam zajrzeć na stronę sprzedającego https://www.jafracosmetics.pl/.


Po delikatnym odkręceniu górnego wieczka pod spodem znajdziemy okrągłe, kartonowe wieczko, które nas zapewnia o tym iż przed nami nikt wcześniej kosmetyku nie stosował, a w tym przypadku maseczki.  Po ściągnięciu wieczka naszym oczom ukazuje się pudrowa maseczka, która z pozoru biała tak naprawdę posiada nutkę właśnie pudrowego różu. Maseczkę stosuje raz w tygodniu nakładając ją na całą twarz i postawiam na 20 minut.  Nie będę oszukiwać ale maseczki żadną szpatułką nie mieszam tylko opuszkiem palca i później aplikuje na skórę. Skąd wzięło się mieszanie maski w opakowaniu? A to dlatego, że maseczka jest gęsta i treściwa, a więc znajdziemy w niej również i drobinki peelingujące, a gdy tak stoi na półce naturalnie pojawia się delikatna różowa woda taka mgiełka. Porównałabym to do kaszek z syropem.  Co oczywiście nie wpływa to na jakoś maseczki, czy też zapach, który jest bardzo delikatny i naturalny nie wyczuwam w nim żadnych specjalnych substancji zapachowych.

Kochane przyznam się wam bez bicia iż pisząc recenzję maski dzisiaj z rana również nałożyłam sobie maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy ale i dekolt i szyję!! :) Ostatnio łapie się na tym iż zaczęłam częściej przypominać sobie o pielęgnacji szyi i dekoltu. 


Jak widać na skórze maska jest białą zero śladu różu ;P 

Jakich efektów możemy spodziewać się na skórze po stosowaniu  MALIBU MIRACLE MASK?

+cera jest doskonale oczyszczona
+wygładzona
+miękka i przyjemna w dotyku
+ pory widocznie oczyszczone i zmniejszone
+koloryt cery wyrównany
+stany zapalne z czerwonych przechodzą na róż i szybciej się goją 
+zero ściągania cery oraz suchości
+zero podrażnień i dyskomfortu
+ maska reguluje pracę gruczołów łojowych, a więc skóra jest matowa ale nie przesuszona 
+cera prezentuje się ladniej
+ przez posiadanie drobnych drobinek peelingujących maska dodatkowo złuszcza naskórek, a zatem cera pozostaje odświeżona i odżywiona, a kolejne składniki aktywne przyjmują się zdecydowanie lepiej 

Czy polecam?

Nie ukrywam iż koszt maseczki nie należy do tych tanich  aczkolwiek jeśli możecie sobie pozwolić na odrobinę luksusu, czy też wybrać prezent można się skusić na dany kosmetyk bo działa skutecznie aczkolwiek przy tym nie podrażnia i nie uczula. 

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja używałam, ale do cery mieszanej polecam raczej dermomask głębokie oczyszczenie z L'biotici niz Jafre, ujednolica i matuje cerę lepiej, jeśli mam problemy ze stanami zapalnymi, co zdarza się nierzadko.

      Usuń
  2. Mogłabym ją mieć:D mi się trafiło coś do mycia twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnie do Ciebie rzadko sięgam po tradycyjne maseczki, uwielbiam obecnie maseczki w płachcie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam cerę mieszaną, więc dla mnie byłby to dobry kosmetyk. Miło Cię widzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uhuhu Malibu brzmi dobrze! A jak oczyszcza - rewelacja. Szukam nowych masek oczyszczajacych!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja maseczki również stosuję na szyję i dekolt...o te strefy też trzeba dbać!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. brzmi kusząco ;) Mi się trafił krem pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy kosmetyk właśnie sprawdzam co jeszcze interesującego ma ta marka. wolę mieć mniej ale wyższej jakości produktów,

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze mnie bawiło, jak ktoś nakladał sobie maseczkę :) zabawnie to wygląda, ale sama takich produktów nie stosowałam :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam jej, ale recenzja brzmi bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że kosmetyk Tobie spasował. Jest bardzo ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tej maski, ja teraz używam maski z szafirem :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Działanie fajne i jaki ładny renifer :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj chlapnęłabym sobie Malibu ;) lubię maski w większych pojemnościach niż te w saszetka ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Za tyle zalet można przeboleć koszt ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż 105 zł to nadal mniej niż za Glamglow XDDD Ale ja właśnie jestem w fazie albo maska w płachcie albo glamglow, nic pomiędzy :) Aczkolwiek firmę widzę pierwszy raz i z pewnością coś kiedyś kupię, jak tylko zejdę z dużych zapasów masek i kremów wszelakich :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Markę znam, ma świetne produkty, jednak maseczki jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*