poniedziałek, 12 stycznia 2015

Żel Anticellulitis-GORVITA


Żel Anticellulitis  znajduje się w plastikowej, przezroczystej butelce, która posiada dozownik ten zaś od samego początku do samego końca bardzo dobrze się sprawuję. Nasza butelka mieści
 w sobie 200 ml produktów, a ta znajduję się w pomarańczowym prostokątnym kartoniku.




Szata graficzna jest prosta i czytelna dla oka. Wszystkie informację o produkcie znajdziemy na kartonowym pudełku. 


Konsystencja jest lekka i zarazem masna, bardzo dobrze rozprowadza się po ciele, nie tworzy smug i nie pozostawia żadnych śladów. Bardzo szybko się wchłania.



Zapach po wydobyciu z butelki jest dosyć mocny ale zaraz się ulatnia...


Producent wspomina aby preparat stosować kilka razy dziennie  aby zobaczyć wyszczuplające i antycellulitowe efekty. JA żel stosowałam tylko raz dziennie i jak z początku było dobrze tak później zauważyłam ,że te nie zbyt miłe efekty uboczne się u mnie zmagają zrobiłam sobie przerwę. 


Po nałożeniu balsamu prawie natychmiastowo czujemy jak po ciele rozprowadza się uczucie ciepła za pierwszym razem strasznie mnie parzyło, kolejne smarowania nie były już tak gorące aczkolwiek uczucie ciepła było- ten fakt mi nie przeszkadzał. 


Jedynie czego nie mogłam znieść to szczypanie. Jak na początku było one znośnie tak w 2 tygodniu było one na tyle silne, że ciężko było mi trzymać ten żel na ciele. 
Do tego żel nie można nakładać na podrażnioną skórę ,a wiemy co po depilacji się dzieję...


Dlatego to szczypanie sprawiło,że porzuciłam stosowanie żelu. Efektów jako takowych nie było bo żel stosowałam tylko raz dziennie  nie całe 3 tygodnie. 
A więc ani cellulit nie zszedł ani nic nie zeszczuplałam ;D

Jednym zdaniem;
Nie jest to kosmetyk dla mnie. 

Miałyście? 


piątek, 9 stycznia 2015

FLAVO-C SERUM-preparat regenerujący o silnym działaniu przeciwzmarszczkowym i rozświetlającym skórę.



FLAVO-C SERUM stosowała moja mamusia ale muszę przyznać ,że po pewnym czasie aż żałowałam ,że  Jej to serum użyczyłam. Nie żebym Jej to potem wypominała chodzi o to ,że efekty były znakomite i spektakularne przy krótkim stosowaniu. 



Serum mieści się w małej szklanej buteleczce ta zaś zawiera 15ml serum.  Nie jest to pokaźna ilość ponieważ przy codziennym stosowaniu (raz dziennie na noc) starczył on na 4 tygodnie. 
Plusem jest pipetka, która pozwala nam na swobodne korzystanie z ilości kosmetyku. 


Konsystencja serum jest wodnista  z tym, że jest ona minimalnie gęstsza niż woda. Kolor niby przezroczysty ale mamy tam małą domieszkę żółci-zresztą serum jest z witaminą C. 
Zapach nie należy do najpiękniejszych bo nie wyczujemy w nim cytryny ale nie jest też aż taki straszny abym nie przetrwać go w chwili nakładania serum na skórę. 


Szata graficzna jest prosta i przejrzysta, a informację zawarte o serum czytelne i zrozumiałe. Zresztą wiele wiedzy tu nie trzeba bo serum ma rozjaśniać i zmniejszyć widoczność zmarszczek. 


Jakie efekty zauważyła moja mama? 
Zacznę od tego pierwszego i najbardziej widocznego- ja też go zauważyłam. 

Cera mojej mamy wspaniale się rozświetliła wyglądała lepiej niż na nie jednej reklamie telewizyjnej, gdzie reklamują tego typu specyfiki. Skóra wyglądała na młodszą, zdrową, i pełną blasku. 


Pisze to w czasie przeszłym ponieważ i mineło trochę czasu od kiedy to serum się skończyło, a wraz z nim i efekty tzn po upływie kolejnego miesiąca po skończeniu kosmetyku twarz już nie była aż tak promieniująca. 

Nie zmienia to faktu ,że serum jest i tak warte stosowania ponieważ wystarczy jedna aplikacja dziennie aby cera wyglądała na    młodszą i pełną blasku.


Skóra stała się też bardziej sprężysta i jędrna aczkolwiek były to minimalne poprawki w tym zakresie. 

Serum przypadło do gustu mojej mamie i mi-chociaż osobiście go nie stosowałam. Myślę, że jest to kosmetyk ,który w błyskawiczny sposób  poprawi szarą i zmęczoną cerę. Nie należy od do najtańszych  ale jako prezent na urodziny, czy na inną okazję nadaje się idealnie. 


serum dostałam na spotkaniu blogerskim od http://www.bioprofil.pl/

czwartek, 8 stycznia 2015

Moje dwa tuszowe buble ;P

Witam was drogie dziewczęta. Wskoczyłam na chwileczkę bo muszę iść z pieskiem i lecieć do pracy ale, że mam do opisania dwa tusze, które się u mnie nie sprawdziły, zatem długie to nie będzie....


Oba tusze, czyli z RIMMELA i EVELINE dostałam na spotkaniu blogerskim. 


Oby dwa prezentują się bardzo okazale, a ich szczoteczki również przypadły mi do gustu. Tylko co z tego jak żaden nie sprawił, że moje rzęsy wyglądały cudnie ;D


Obojętnie, którym tuszem z tej dwójki zaczęłam malować rzęsy wyglądał one tak jakby w ogóle ich nie malowała.


Zero wydłużenia, pogrubienia, zagęszczenia itp. 
Plus; brak sklejonych rzęs :D 


Jeśli chodzi o tusze to jestem strasznie wymagająca i nie zadowalam się byle czym zatem te dwa są u mnie na minusie u trafiają do bubli.

Czy u was spisały się one lepiej?

środa, 7 stycznia 2015

Regenerujący krem do ciała z perłą od BANDI



Wszyscy zimą trąbią o regeneracji skóry ponieważ ta pod wpływem zimna jest narażona na przesuszenie itp. ja uważam, że regenerować skórę trzeba cały rok intensywniej wtedy, gdy widzimy, że nasza skóra źle reaguję na te, czy inne czynniki. 


Czy krem z perłą od BANDI regeneruję skórę ciała?
Na pewno nawilża i wygładza, a jak zresztą? Nic więcej nie zauważyłam być może dlatego , że nie stosowałam go zbyt często lub dlatego, że z skórą mojego ciała żadnych większych problemów nie mam. 


Krem do ciała nie stosowałam zbyt często ponieważ przez swą masną konsystencję pozostawiał na skórze film, a ja tego wprost nie cierpię! 


Balsam dobrze rozprowadza się po ciele z tym, że w jednym miejscu skóra może bardziej się świecić niż w innym.
Skóra po zastosowaniu  kremu świeci się poświatą perłową, która bardzo ładnie prezentuję się i utrzymuję na skórze przez długi czas.


Kremem smarowałam się wieczorem, a następnego dnia w południe można było dostrzec me świecące ciało.  Zapach był przyjemny aczkolwiek nie pozostaję w pamięci jak i na skórze długo.


Krem mieści się w lekkiej, plastikowej butelce, która ma fajny otwieracz ;D Krem bardzo dobrze się 'wyprowadza' z butelki i trzeba tu dodać ,że należy do wydajnych.


Produkt przetestowałam ,dzięki http://udziewczyn.pl/.



wtorek, 6 stycznia 2015

5 W 1 TOTALNA REGNERACJA PAZNOKCI od KillyS. Aktualnie mój numer jeden w dbaniu o paznokcie.



Produkty marki KillyS już nie jeden raz mijałam w drogerii ale nie kusiło mnie aby je zakupić ponieważ nie słyszałam o nich od znajomych, ani nigdzie o nich nie przeczytałam zatem nie brałam je nawet pod uwagę tym bardziej, że już nie wierzyłam w cud, który sprawi iż moje kruche, łamliwe, miękkie, rozdwajające się paznokcie zaczną żyć.  
Na moje wielkie szczęście wybrałam się na spotkanie blogerskie, dzięki, któremu mogłam osobiście poznać tą markę i jej produkty. 


Odżywka 5 w 1 odbudowa i regeneracja sprawdziła się na moich paznokciach idealnie tzn, utwardziła ona na tyle moje paznokcie, że się nie rozdwajają, nie łamią przy lekkim uderzeniu, a przede wszystkim nie są miękkie.
A co najważniejsze nie pękają od środka!! 
W końcu mogę cieszyć się długimi i zdrowymi paznokciami.

Jak jej nie kochać za jej drogocenne działanie?


Odżywkę stosowałam minimum dwa razy w tygodniu i zazwyczaj jako bazę pod lakier, czyli przed każdym malowaniem płytki paznokciowej nakładałam odżywkę, która szybko schnie i przy okazji wygładza płytkę. 
Jak widzicie nic specjalnego nie robiłam. 
Przez pierwszy tydzień nie działo się nic, ale już w drugim zauważyłam ,że płytka jest twardsza, oczywiście dalej paznokcie się łamały ale już ich rozdwajanie było mniejsze. Spektakularne efekty zauważyłam po miesiącu i to tak przypadkiem, gdy zdałam sobie sprawę ,że mam już dość długie paznokcie, całe, mocne i nierozdwojone. 



Ogromny plus za działanie, opakowanie wygodne w użyciu, pędzelek normalny-stwierdziłabym ,że standardowy. 
Niestety odżywka posiada jeden ogromny minus!
Śmierdzi przeokropnie!
Zapach kojarzy mi się z takim najtańszym zmywaczem do paznokci tylko, że śmierdzi 100 razy gorzej. Na całe szczęście zapach się ulatnia po pomalowaniu płytki ale w trakcie czuć smrodek...

Miałyście?
Lubicie?
A może macie inną sprawdzoną odżywkę?

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Krem do rąk-nektar do rąk.


Pisząc tytuł posta "Krem do rąk-nektar do rąk." zaśmiałam się bo nie raz piszemy, czy rozmawiamy o kremach do rąk, a tak naprawdę są to kremy dla dłoni.
Tym razem jednak producent nie napisał "krem do dłoni" tylko na opakowaniu wydrukował 'krem do rąk".
 Ogółem jeśli chodzi o nasz język naprawdę można się czepiać słówek np mówimy idź umyć ręce, a mamy wtedy przecież na myśli dłonie......
Nie dziwię się, że naszego języka się nie uczą..Ja sama jako Polka mam z nim problem eh:/
ale to przecież nie miało być o tym:)


Przejdźmy teraz do owego kremu do rąk marki tołpa .
Krem stosowałam tylko i wyłącznie na dłonie. hi hi
Krem ma lekką konsystencję, która wspaniale wchłania się w skórę. Nie pozostawia filmu, czy tłustej warstwy co mnie bardzo cieszy ponieważ nie cierpię, gdy na dłoniach czuję krem.
Kremik jest koloru białego.


Zapach jest bardzo delikatny i naturalny, a przede wszystkim bardzo przyjemny dla nosa. Czym pachnie? Nie mogę tego stwierdzić bo nie przypomina mi żadnego dotychczasowego zapachu, którego już znam.


Sądzę jednak, że najważniejsze tutaj jest działanie, które jest wprost genialne:) 
Krem świetnie nawilża dłonie, natychmiastowo pozbywa się uczucia ściągania i przesuszenia dłoni. Wygładza skórę oraz sprawia, że jest ona bardziej elastyczna. 
Oczywiście wszystkie te efekty nie zauważymy już pierwszego dnia po zastosowaniu kremu ale po dłuższym okresie owszem jednakże jeśli chodzi o wygładzenie i nawilżenie to bardzo szybko ono następuję. 


Krem znajdziemy w wygodnym opakowaniu, w  którym to znajdziemy 75ml kremu. 
Bardzo polubiłam się z tym kremem ponieważ jest bardzo łagodny i przyjazny dla skóry. To kosmetyk i zarazem pierwszy od marki tołpa do którego  ponownie kiedyś powrócę. 

niedziela, 4 stycznia 2015

Mała kosmetyczna paczuszka od- biobeauty.pl

Dzień doberek urwisy:D!  hi hi

Dzisiaj pochwalę się paczką, którą dostałam jeszcze w starym roku, niestety nie było mnie w domu akurat wtedy, gdy Pan listonosz chodził i poszłam po nią w nowym roku...
A co dostałam?





Paczka pochodzi od firmy, http://www.biobeauty.pl/ , która jak zapewnia zajmuję się dystrybucją kosmetyków naturalnych - ww kosmetyki posiadają tylko i wyłącznie certyfikowane naturalne składniki.
 - w 100% naturalny zapach
- bez parabenów,
- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny



Znacie produkty z tego sklepu?

sobota, 3 stycznia 2015

SORAYA MEN- krótko, zwięźle i na temat.



Jak to bywa z żelami pod prysznic mają one za zadanie umyć delikatnie nasze ciało i próbować je pielęgnować.  Z męskimi ciałami jest o tyle problem, że oni nie używają balsamów, a więc ich żele do ciała powinny należeć do łagodnych i nie podrażniających skórę. 


SORAYA MEN należy do żeli, które bardzo dobrze pienią się pod wpływem wody, należy do produktów, które również są i bardzo wydajne zatem nie trzeba się martwić o tym, że Pan zostanie bez żelu np., gdy kobietka będzie musiała wyjechać w delegację hi hi 


Żel delikatnie myję i oczyszcza skórę,  odświeża, a jego przyjemny zapach orzeźwia zmysły i ciało:)
Ja osobiście lubię czasami taki męski żel zastosować, głownie ze względu na ich przyjemne i mocne zapachy... 


Żel mieści się w prostym, czarnym opakowaniu-męskim.
Jest prostota, minimalizm, działa,pachnie, myję i to facetom przeważnie wystarcza:) 

Żel dostałam od portalu http://udziewczyn.pl/, na który serdecznie zapraszam:)
Aktualnie jest sporo konkursów :D 



czwartek, 1 stycznia 2015

Maski do twarzy od tołpy; Nawilżająco-rozświetlająca oraz odżywczo regenerująca.

.
Dzięki spotkaniu blogerskiemu miałam okazję poznać kosmetyki marki tołpa,  które raz były fajne, a raz nie zbyt...jak w to życiu bywa dla każdego coś innego:P 


Zacznę od tej nie fajnej, czyli maski nawilżająco-rozświetlającej. Dlaczego nie była fajna?
Po nałożeniu złocistej maseczki na twarz po upływie niespełna 5 minutkach nastąpiła u mnie reakcja alergiczna:(


Fakt ten mnie bardzo zaskoczył ponieważ jak tołpa wspomina nie stosuje żadnych sztuczności :P 
Widocznie, któryś z naturalnych składników musiał mnie uczulić... 


Związku z czym nic wam  nie powiem  o działaniu maski bo u mnie pojawiło się tylko mocne zaczerwienienie, które na szczęście zeszło po paru chwilach...

Jak u was sprawdziła się ta maseczka? 


Teraz przejdziemy do maski odżywczo regenerującej, która mi nie zaszkodziła ale i nie sprawiła jakiś cudów. 
Może to być związane z  faktem, że te dwie saszetki starczyły mi tylko na jedno użycie tzn, pierwszą saszetką pokryłam całą twarz, a drugą szyję i dekolt. 


Jak producent wspomina mamy twarz-skórę pokryć kokonem, czyli zrozumiałam dość grubą warstwą, a więc sobie ilości maski  nie żałowałam. 


Maseczka jest białego koloru, konsystencja jest lekka,jedwabista
 i kremowa, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. 
 Już po nałożeniu czuć lekkie chłodzenie maski i jej kojące właściwości-przywraca skórze komfort.


Maseczke  na  twarzy trzymałam przez 15 minut po czym ją spłukałam ciepłą wodą. Maskę spłukuję się średnio z twarzy przez to, że jest ona kremowa... 
Po zmyciu maski ukazuję nam się gładka i miękka skóra, która jest odżywiona i bardziej elastyczna. 


Jak na jednorazową aplikację jej działanie jest bardzo fajne aczkolwiek są to minimalne różnice widoczne na skórze.
Na pewno taką aplikację trzeba powtórzyć aby zobaczyć wysokie efekty.